Nie mogłem oderwać się od Lune Onesty, tak jakbym przykleił się do niej na wieki! W sumie to nie miałbym nic przeciwko temu, byśmy tu tak staliśmy przez wieczność. Pasowaliśmy do siebie idealnie - jak kawałki puzzli, tworzące jeden idealny obraz. Obraz miłości i zrozumienia. Wdychałem w nozdrza jej zapach; a pachniała pięknie i słodko. Trochę jak kwiaty. Czułem się idealnie. Tak idealnie jak potrafiłem.
- Mam pomysł....Albo nie...- szybko zrezygnowałem z niego. Nie miał sensu.
- Co? - pyta Lune Onesta do mnie z niepokojem.
- Myślałem, by o naszym związku powiedzieć mojej matce, no a potem siostrze. Ale sądzę, że Midway się domyśla a matka...jest mało tym zainteresowana. Ale możemy powiedzieć. - stwierdziłem w końcu
Lune Onesta?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz