sobota, 23 lipca 2016

Od Ryuu - Cd. Rous

Ruszyłem niepewnie za rodzicami, chcąc ich jakby tym zmylić. Skoro Marlo mnie prosił, musiałem za nim iść! Nieważne, że późno. To i lepiej, że późno. Więcej wtedy koni się pojawiało!
Biegłem przez chwilę za zadowolonymi rodzicami gdy nagle zawróciłem i ruszyłem galopem w przeciwnym kierunku. Nogi mi się plątały i wielokrotnie się potykałem. Nagle usłyszałem, że ktoś za mną biegnie. Pewnie tata. Starałem się przyspieszyć kroku.
- Nie da rady.  - stwierdził Marlo  - Nie powinieneś buntować się przeciw rodzicom. Spacer zrobimy jutro. - powiedział jeszcze ze smutkiem.
Zatrzymałem się gwałtownie. Rzeczywiście pobiegł za mną mój tata.
- Ryuu! Nie wolno się oddalać! - zawolal a ja zwieszając głowę ruszyłem do jaskini. Napiłem się mleka do syta i usnąłem na chwilę, tuż przy wyjściu.
***
Gdy obudziłem się było jeszcze ciemno. Idealnie. Teraz wyjdę na spacer. Muszę się jakoś wymknąć. Wstaję ostrożnie i zaczynam się zbliżać do wyjścia. Obejrzałem się dokładnie. Tata Ryuu spał, ale dość czujnie. Mama Ryuu i siostra Ryuu spały mocno. Ryuu ruszył do wyjścia. Przecisnąłem się przez wyjście. Byłem na wolności! Teraz muszę znaleźć Marla.
- Ryuu! Czemu nie śpisz? - jak na zawołanie usłyszałem głos mojego mistrza
- Idziemy teraz. - rzucam stanowczo do niego. Wyglądał jakby coś jeszcze chciał powiedzieć, ale w końcu się powstrzymał. Po prostu ruszyliśmy przed siebie.
***
Skradaliśmy się w kierunku dwóch koni. Oba ciemnej maści roześmiane, stały i rozmawiały. Klacz i ogier.
- Kim oni są? - pyta Marlo
- Dobro promieniuje od klaczy. Jest bardzo silne. - stwierdzam po chwili skupienia  - Ogier zaś....jakby to powiedzieć... - zastanawiam się, bo coś było z nim nie tak  - Jest taki pomieszany. Zło i dobro. On jest trochę zły, tak samo trochę, jak trochę dobry. - kończę temat i patrzę wyczekująco na mistrza.
- Bardzo dobrze. - stwierdził z uśmiechem  - Masz talent.
Nie zdążyłem mu odpowiedzieć bo oba konie mnie zauważyły. Starałem się nie panikować.
- Popatrz! - zawołała klacz - Czy to nie ten młody od Arta i Kiary? - Słyszałam, że urodziły im się niedawno źrebaki. - dodała szybko
- Art? To mój kumpel. Biedny malec. Pewnie się zgubił. - stwierdził
Odwrocilem się i pobiegłem przed siebie. Byłem strasznie zmęczony i nie wiem kiedy zasnąłem.

Kiara?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz