Śniłam o swoim życiu. O tym ze kiedyś będę mieć rodzinę, że żyję w spokoju i jestem szczęśliwa. Był to pierwszy, spokojny sen w całym moim życiu. Śniło mi się że Deaven i ja radośnie biegamy po łące i bawimy siew najlepsze niczym małe źrebaki. Po chwili ujrzałam mojego brata Quarto. Zrozumiałam że tym razem komunikuje się ze mną i że to na pewno nie moja wyobraźnia... Stał przede mną i uśmiechał się do mnie.
- No mała! Teraz już wszystko będzie dobrze! - powiedział radośnie.
- Nie jestem mała! - powiedziałam od razu opryskliwie.
- Mała, mała! - powiedział spokojnie - Dla mnie zawsze będziesz moją małą siostrzyczką...
- Jestem teraz troszkę większa... - powiedziałam w końcu - Quarto! Tak bardzo mi ciebie brakuje! - powiedziałam a w oku pojawiła mi się łza.
- Wiem... Kas... Wiem! Jednak nie możesz żyć przeszłością! Masz teraz nowe życie i osobę, która będzie cię bronić! Ja już nie jestem Ci potrzebny. - powiedział spokojnie jak zwykle.
- Ale... Czy to się uda? czy będę potrafiła normalnie żyć? - pytam się go.
- Kas... Ty już normalnie żyjesz! cieszysz się, bawisz i normalnie rozmawiasz ze wszystkimi. Uwierz w siebie! Pamiętaj że zawsze będę na ciebie z góry patrzył i że nigdy cię nie opuszczę! Może nie ma mnie przy Tobie ciałem...ale jestem z Tobą duchem! - powiedział, po czym zniknął.
Obudziłam się po chwili. Spojrzałam na śpiącego obok mnie ogiera. ciekawiło mnie czy jemu też się coś śni. Była jeszcze noc ale powoli zaczynało się robić jasno.
< Deaven? Może jego mama przyjdzie do niego? xdd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz