- Słusznie czuję że coś knujesz? - spytałam z tym samym łobuzerskim uśmiechem.
- Może tak, a może nie... - powiedział tajemniczo.
- Hm... Będziesz się musiał postarać, żeby mnie zadowolić swoja
niespodzianką, jeśli coś szykujesz bądź planujesz - powiedziałam z
tajemniczym uśmiechem.
- O to się nie martw! - powiedział i zaczął mnie znowu całować. Nie
mogliśmy się od siebie oderwać, nastała już noc i powoli szliśmy w
kierunku jaskiń. Mimo tak późnej pory, szliśmy spokojnie drogą. Kiedy
chciałam skręcić w swoją drogę do domu, Tyrion nagle mi zagrodził drogę.
- A dokąd to? - spytał tajemniczo.
- Tam gdzie Ciebie nie będzie - odparłam złośliwie się usmiechając.
Lubiłam się z nim drażnić i droczyć. W rzeczywistości, nie chciałam iść
do swojej jaskini, bo nie chciałam się rozstawać z ogierem.
- Idziemy do mnie! - powiedział nagle - Chyba że nie chcesz... -
powiedział złośliwie. Uśmiechnęłam się do niego i go lekko pocałowałam i
powiedziałam:
- Zawsze tam gdzie ty - powiedziałam patrząc mu w oczy.
< Tyrion? xdd :3 >
PS: chyba czas już nadszedł, żeby napisać że są oficjalną parą :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz