Położyłem swoją głowę na dość twardej ziemi. Kaskada zaczęła oddychać miarowo, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że zasnęła. Ja również próbowałem zapaść w sen, jednak nie byłem przyzwyczajony do spania w nocy. Zamknąłem swoje oczy i myślałem o wszystkim przez co ostatnio obydwoje przeszliśmy. Straciłem ją prawie dwukrotnie.
- Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz - powiedziałem cicho w kierunku śpiącej przede mną klaczy.
<Kaskada? Totalny brak pomysłów;;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz