sobota, 23 lipca 2016

Od Maven'a cd. Anastji

Spojrzałem na Anastję i uśmiechnąłem się smutno.
- Tak, moje życie też zostało zaplanowane - odparłem z nutą refleksji w głosie. Nie lubiłem mówić o sobie. Uważałem się za osobę mało interesującą. Anastja spoglądała na mnie i cicho powiedziała, że mam kontynuować. Westchnąłem i wziąłem głęboki oddech.
- Żyłem w bardzo rygorystycznej rodzinie. W swoim życiu nie zaznałem wiele przygód - odparłem patrząc w niebo - Wiedziałem, że moi rodzice mnie kochali, jednak nadopiekuńczość bywa czasami uciążliwa... W moim stadzie panowało wiele tradycji, a jedną z nich było poślubienie klaczy, która ma równie czystą krew co ty - przerwałem na chwilę i wróciłem myślami do dawnych dni - Z początku nie chciałem odmawiać tego małżeństwa, nie mogłem...
- Dlaczego? - wtrąciła Anastja a ja spojrzałem jej w oczy.
- Ponieważ już raz zawiodłem moich rodziców. Miałem zostać uzdrowicielem, ale moja moc się do tego w ogóle nie nadawała - westchnąłem po raz kolejny - Wracając... Dni mijały, a ja coraz bardziej wiedziałem, że nie mogę zostać w moim stadzie i żyć jak nie ja... Wraz z Indrą uciekliśmy, nie widziałem jej od roku - odparłem z goryczą - Nie wiem co się z nią dzieje, ale mam nadzieję, że jest szczęśliwa... Gdyby nie ona obydwoje tkwilibyśmy w tym toksycznym związku...

<Anastja?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz