Poczułem ulgę, gdy okazało się, że wydostałem się z "pułapki". Klacz zgodnie z obietnicą mi pomogła i teraz staliśmy sobie na powierzchni wody. Bałem się, że w każdej chwili mogę znowu upaść i ponownie się przestraszyłem tego co może się stać.
Strach mnie tylko paraliżował. Anastja miała rację, nie powinienem żyć przeszłością. To jednak nie przeszłość. To wraca. To we mnie jest. Żywe. Wszystkie wspomnienia są żywe. Nic na to nie poradzę.
Trochę się opanowałem i zadałem jej nurtujące moją głowę pytanie:
- Wspominałaś mi, że Ty też się czegoś boisz. Chcesz może o tym powiedzieć czy lepiej nie? Nie zdziwię się jak zaprzeczysz. - mówię szybko.
Anastja?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz