- Nie mam żadnych konkretnych planów, madame.
- Mów mi Troja. "Madame" zupełnie do mnie nie pasuje. Od wczoraj jesteś na terenach stada Misterious Valley. Jeśli masz dosyć samotnej wędrówki zgłoś się do alfy, to fiordzka klacz o imieniu Havana, znajdziesz ją z łatwością.
Gniady kiwnął głową, choć nie wyglądał na przekonanego.
****
Wpatrywałam się w spokojne wody Jeziora Roku. Zamknęłam oczy chcąc rozkoszować się ciszą i spokojem tego miejsca. Mimowolnie wróciłam myślami do wczorajszego poranka i gniadego ogiera. Ciekawiło mnie, gdzie w końcu poszedł.Sprawiał wrażenie kogoś, kto ma zdecydowanie dość samotnego włóczenia się, choć to ogier, a z nimi różnie bywa.
Wstałam i ostatni raz spojrzałam w tafle jeziora i pozwoliłam nogą prowadzić mnie tam, gdzie tylko zapragną.
Nie minęło wiele czasu, kiedy poczułam silne uderzenie. Odruchowo cofnęłam się, potrząsnęłam obolałą głową. Tym razem nie mogę się wydrzeć, bo to moja wina, że nie patrzyłam gdzie idę, choć przepraszać nie mam zamiaru. Z drugiej strony - po kiedy czorta ktoś pcha się na bagna o tej porze roku?
Uniosłam głowę chcąc zobaczyć konia, na którego wpadłam. Szczerze mówiąc spodziewałam się nastolatka, który zabłądził lub jednego z nowych członków. Bardzo się nie pomyliłam...
<Duuust?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz