Spojrzałam na ogiera z uznaniem. Coś takiego to wyczyn naprawdę wielki.
- Urodziłeś się z tą mocą, czy nauczyłeś się tego? - spytałam, zaintrygowana.
Black Angel chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią, jednak w końcu mi nie odpowiedział. Zawiedziona, nie dopytywałam się. Zapadła cisza, podczas której słychać było tylko stukot naszych kopyt o popękaną ziemię. W lesie panowała zupełna cisza, nic nie ćwierkało, nie szeleściło. Tylko my i płonące drzewa. Po chwili zboczyliśmy ze ścieżki. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że noga zaczynała mnie coraz bardziej boleć. Już po kilkunastu minutach sama się pode mną uginała, a po kolejnych w ogóle jej nie czułam. Zaczęłam się coraz częściej potykać, co nie umknęło uwadze Black Angel'owi.
- Noga cię boli - bardziej oznajmił niż spytał
Prychnęłam
- Bzdura
(Black Angel?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz