Spoważniałem, słysząc jej słowa. To już nie była gierka, wyczułem to. Może nie mówiła całkiem szczerze, tego już wyczuć nie mogłem, ale przynajmniej część tego co mówiła była prawdą. Nie wiem skąd to wiedziałem, po prostu... czułem to. Gdy już wiedziałem jak gra, widziałem różnicę. To był duży krok.
- Wiesz co jest najdziwniejsze? - odsunąłem się od niej o krok, jakbym dopiero teraz zauważył jak blisko Midway byłem - Teraz ci wierzę, choć to może zabrzmieć głupio.
Przesunąłem wzrokiem po niej, jakbym pierwszy raz ją widział. Siwa klacz, przeciętnego wzrostu, oczy i postawa wyrażały pewność siebie i odwagę. Grzywa i ogon błyszczące, choć w niektórych miejscach trochę skołtunione.
- Teraz mi wierzysz, a przedtem nie? - zdziwiła się klacz, widocznie niezupełnie rozumiejąc
- Bardziej wiarygodna jesteś jak mówisz prawdę - odparłem, mrużąc oczy
(Midway?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz