niedziela, 7 lutego 2016

Od Black Angel'a- c.d. Smile

-Jesteśmy już prawie na miejscu.- oświadczyłem na głos, gdy tylko poczułem, dochodzący z paru metrów, lekko przyćmiony zapach siarki, a w myślach dodałem.- Oczywiście zakładając, że uda mi się pokierować tego ptaka w miejsce, które sobie zaplanowałem.
-Całe szczęście, bo zdążyłam już całkiem stracić orientację...-odetchnęła z wyraźną ulgą Smile.
-W takim razie informuję Cię, że za chwilę będziemy pikować w stronę ścieżki, biegnącej przez Siarkowy Las.- oświadczyłem i powoli, ale stanowczo zacząłem opuszczać swoje dzieło w jej kierunku.
Kiedy tylko jego szpony dotknęły ziemi, zeskoczyłem z niego, po czym gestem nakazałem to samo zrobić klaczy. Gdy to robiła, dojrzałem na jednej z jej nóg ranę.
-Chcesz, abym Ci z tym trochę pomógł?- zaindagowałem.
-Nie sądzę, aby było to konieczne.- odparła pewnie.
-Jak chcesz, ale gdybyś zmieniła zdanie, nie zapomnij mnie o tym poinformować.- ustąpiłem i zająłem się rozpuszczaniem naszego środka transportu w powietrzu.
-Będę pamiętać.- zapewniła mnie cierpko.
-A teraz ruszajmy już.- zarządziłem i zacząłem powoli zmierzać przed siebie.
-Jesteś pewny, że Twoja matka nie poleciała za nami?- dopytywała się moja towarzyszka.
-Jasne.- zapewniłem ją, a widząc jej wciąż powątpiewającą minę, dorzuciłem.- Nawet ona obawia się tych stworzeń.
-Przecież mogłaby wytworzyć tarczę ochronną.- zauważyła samica.
-Och, te ptaszyska są ekspertami od pochłaniania wszelkiej magii z wyjątkiem tej, pochodzącej od ich stworzyciela. Nawet wręcz przeciwnie, dodają mu sił.
-Czyli nie jesteś tym wyczynem wcale zmęczony!- podsumowała wyraźnie zadziwiona.
-Owszem.- potwierdziłem z lekkim uśmiechem.

<Smile?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz