Kiedy już byliśmy bezpieczni, mama z tatą nie spuszczali z nas oka. Widziałam jak wypatrywali jeszcze niebezpieczeństwa, żeby się upewnić że wszystko jest już w porządku. Wiedziałam ze przy nich jestem bezpieczna. Nagle mój brat ode mnie odszedł i zaczął iść gdzieś przed siebie! Zmartwiłam się bo w lesie mogły być jeszcze wilki! Zmartwiłam się jeszcze bardziej! Nie chciałam żeby mojemu bratu stała się krzywda! I tak dzisiaj ledwie uszliśmy z życiem gdyby nie rodzice!
- Ryuu! braciszku! Gdzie idziesz?! Tam może być niebezpiecznie! - krzyknęłam i pobiegłam za nim. Po chwili tata to również zauważył i również podbiegł do nas i zagrodził nam obojgu drogę...
- Nigdzie nie idziecie! - powiedział stanowczo - Wracamy do jaskini! To że nie widać zagrożenia, nie oznacza wcale że go tu nie ma! - powiedział z mądrością.
Ryuu jakby sie tym nie przejmował i chciał iśc dalej, więc tata stanął znowu przed nim i tupnął ostrzegawczo nogą i znowu się do niego odezwał, lecz tym razem z lekka złością:
- Ryuu! Bez dyskusji! - powiedział z naciskiem na wszystkie słowa.
Ryuu nagle stanął i patrzył na niego zdziwionym wzrokiem i jakby nie wiedział co ma robić. Po chwili podeszła do nas mam i postanowiła jakoś rozładować to napięcie.
- Na dzisiaj już wystarczy wam wrażeń! - powiedziała spokojnie - Jutro też jest dzień na zwiedzanie terenów! Jest już późno... Wracamy do jaskini. - powiedziała spokojnie i łagodnie. Od razu do niej podbiegłam, a Ryuu choć niechętnie, posłuchał się chyba bardziej mamy niż taty i zaczął iść z nami do jaskini.
< Ryuu? Art? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz