Stałem zanurzony w wodzie aż po samą szyję. Czułem strach, ekscytację ale przede wszystkim ulgę. Spojrzałem na Anastję, która stała i patrzyła na mnie z uśmiechem. Podszedłem do niej bliżej.
- Mama Ci nie mówiła, że nie można bawić się prądem? - odparłem z lekkim uśmiechem po czym ochlapałem klacz. Wyszliśmy na brzeg kiedy słońce zupełnie zaszło. Byłem cały mokry ale i też szczęśliwy. Moi rodzice całe życie powtarzali mi, że mam unikać wody. Zapewne bali się, że utonę, dlatego też postanowili wmawiać mi głupoty.
Postanowiłem odprowadzić Anastję pod jej jaskinię.
- Dobranoc - odparłem patrząc w niebo - i.... dziękuję... za dzisiaj - dodałem lekko niepewnie.
<Anastja?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz