Niewiarygodne, że i ona czegoś się bała. Widocznie strach nie jest zarezerwowany dla słabszych - klacz bez wątpienia była silna. Nie wiedziałem za bardzo co odpowiedzieć. Poruszyła mnie jej opowieść lecz słowo ,,współczuję" było jak plaster na bliznę - niepotrzebne i zbędne.
- Ten ogier to musiał być jakiś wariat. - rzuciłem, dokładnie to co pomyślałem - Całe szczęście Ci się udało. Mimo wszystko zazdroszczę Ci siły. - dodałem jeszcze, będąc ciekaw jej reakcji. Była zdziwiona.
- Siły? - spytała
- Tak, siły. Mimo wszelkich wydarzeń, które zapewne przeszlas bo nie oszukujmy się - większość koni w stadzie jest po przejściach, mimo tego jesteś silna. - odpowiedziałem odważnie.
Anastja?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz