Wraz z Talonem postanowiliśmy ponownie zwiedzić tereny stada. Obydwoje byliśmy tutaj nowi, dlatego też woleliśmy trzymać się razem.
- Jak tutaj trafiłaś? - zapytał Talon w połowie drogi.
- Nie oczekuj zbyt ciekawej historii - odparłam z lekkim grymasem - Wychowała mnie moja mama, ojca nigdy nie poznałam - westchnęłam - Mama często powtarzała, że mam jego charakter, ale nie wiem czy w tym wypadku był to komplement. Mój ojciec był tchórzem. Zostawił moją mamę, ponieważ pojawiła się mała niedogodność, czyli ja - powiedziałam patrząc w niebo - Mama była dla mnie prawdziwym bohaterem. Nie miałam w życiu męskiego odpowiednika, ale nigdy nie dopuściła do tego, żeby mi czegoś brakowało. Kochałam ją najbardziej na świecie. Kiedy zmarła nic nie trzymało mnie w dawnym stadzie. Nie miałam tam rodziny, a tym bardziej przyjaciół - prychnęłam. - Odeszłam i znalazłam się tutaj. - zakończyłam patrząc na ogiera.
- A ty? - zapytałam z zadziornym uśmiechem. - Mogę się założyć, że w swoim dawnym stadzie byłeś bardzo lubiany. Znałam ogierów podobnych do Ciebie - powiedziałam z naciskiem na słowo podobnych. Talon miał w sobie coś, co odróżniało go od reszty - Każda klacz szuka kogoś takiego - odparłam przybliżając się do niego.
<Talon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz