sobota, 23 lipca 2016

Od Daeven'a cd. Kaskady

Zamknąłem moje ciężkie powieki i powoli zapadłem w upragniony sen.
Znalazłem się na terenach mojego dawnego stada. Rozejrzałem się dookoła. Miejsce to wyglądało dokładnie tak, jak zapamiętałem. Słońce ledwo przebijało się przez gęste korony drzew, a powietrze miało zapach świeżej żywicy. Szedłem przed siebie szukając jakiejkolwiek żywej duszy.
- Mamo - powiedziałem z uśmiechem kiedy zobaczyłem konia stojącego przy mojej dawnej jaskini.
- Nie synu - odparł ciężki, męski głos, który znałem aż za dobrze.
- Tata - westchnąłem i chciałem się wycofać jednak on mimowolnie mnie zatrzymał. Zawsze miał nade mną przewagę zarówno fizyczną jak i psychiczną.
- Obserwowałem Cię, wiesz? - zapytał z kpiną w głosie - i nie spodobało mi się to co widziałem. Wychowałem Cię na doskonałego wojownika, uczyłem Cię jak być twardym, a ty zaprzepaściłeś to wszystko zakochując się w jakiejś klaczy?! - wykrzyczał w moim kierunku
- Ona ma imię - powiedziałem spokojnie
- Ona czyni Cię słabym - wysyczał.
- I tu się mylisz ojcze, Kaskada dodaje mi siły, sama jej obecność jest dla mnie świeżą dawką energii. Nienawidzisz jej, bo zrobiła coś, czego ty nie mogłeś zrobić przez tak wiele lat - odparłem z uśmiechem - Spowodowała, że stałem się silny - w momencie, kiedy skończyłem mówić mój ojciec ruszył w moim kierunku. Otworzyłem oczy i zobaczyłem przed sobą Kaskadę. Czułem pot, który spływał po moich plecach oraz serce, które biło jak oszalałe.
- Wszystko w porządku? - zapytała klacz patrząc na mnie.
- Tak... to tylko koszmar....

<Kaskada?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz