Moja jaskinia nie była duża, natomiast ja czułem się w niej doskonale. Największym atutem mojego nowego lokum była możliwość obserwowania gwiazd. Te małe, błyszczące na niebie punkty skrywały w sobie tak wiele tajemnic. Kiedy byłem małym źrebakiem wyobrażałem sobie, że każda dusza, która udaje się do nieba ukazuje się nam w postaci gwiazd, a te najjaśniejsze były naszymi krewnymi.
Następnego dnia obudziłem się bardzo wypoczęty. Nie pamiętam kiedy aż tak dobrze spałem. Dzisiaj również chciałem pozwiedzać tereny. Wczoraj niestety nie zobaczyłem za wiele, a było tyle miejsc, które warto było odwiedzić.
Szedłem w kierunku Zatoki Gwiazd. Wiele koni mówiło, że jest to niezwykłe miejsce. W oddali zobaczyłem białą plamę. Już z daleka wiedziałem, że była to Anastja, tylko ona miała tak śnieżnobiałą sierść.
- Cześć, zwiedzasz dalej? - zapytała z uśmiechem.
- Tak... - odparłem spokojnie - Taki miałem plan - dodałem już nieco pewniej.
<Anastja?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz