niedziela, 10 lipca 2016

Od Kaskady cd. Deaven'a

Zdziwiła mnie reakcja ogiera. Pierwszy raz widziałam go w takim stanie! Przecież nic złego nie zrobiłam! Spałam od niego dobry kawałek... Zasmuciło mnie to, bo nie chciałam żeby tak wyszło...
- No Kaskada! Popisałaś się! Spłoszyłś właśnie Deavena!" - powiedziałam do siebie.
Nagle w jaskini zrobiło mi się dziwnie ciasno... Czułam że muszę z niej wyjść więc się podniosłam, choć ledwie. Nie mogłam już dłużej tam siedzieć! Postanowiłam już wracać od medyczki do siebie, mimo iż była noc. Księżyc bardzo mocno świecił, wiec oświecał mi drogę. Szłam powoli i ledwie do swojej jaskini. Patrzyłam na moje przednie kopyta, jak stukają o ziemię. Nie rozumiałam zachowania Deaven'a. Czy coś zrobiłam nie tak?! Najpierw zachowuje się inaczej a potem znowu się inaczej zachowuje...
Czułam smutek i przygnębienie. Poszłam nad Zatokę Gwiazd by pozbierać myśli. co prawda miałam iść od razu do swojej jaskini, lecz zrezygnowałam z tego. Weszłam na piasek i spojrzałam w niebo. Nie wiem czemu ale z oka poleciała mi łza. Może jednak nie ma tu dal mnie miejsca? Może powinnam opuścić stado gdy wyzdrowieję? To będzie chyba najlepsza decyzja... Po walce z Brolgą, Deaven zaczął się dziwnie zachowywać, co mnie bolało. Tak! Gdy wyzdrowieje, to odejdę... Stwierdziłam w głowie. Zastanawiałam się co teraz robi Deaven... Może uważa mnie za kompletna idiotkę? Bardzo prawdopodobne. Siedziałam nad zatoką jeszcze parę minut, a później wróciłam w końcu do swojej jaskini i się położyłam. Mimo wciąż późnej pory nie spałam. Jakoś nie potrafiłam...

< Deaven? Czyżby się wstydził? xd >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz