Ogier, którego widziałam przed sobą właśnie cisnął we mnie ogniem. Chciał pokonać mnie moją własną bronią i wychodziło mu to całkiem nieźle.
- Nie tak traktuje się damę - warknęłam w kierunku demona. Nie była to za mądra decyzja, ponieważ rozzłościło to go jeszcze bardziej. Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam, że Talon zaczyna się powoli wycofywać. Poszłam w jego ślady, nie spuszczając Ardora z oczu. Kierowaliśmy się w stronę wyjścia. Ogier nie chciał nam dać tak łatwo uciec i zaczął w nas uderzać czymś, co przypominało śnieżki, ale zrobione z wrzącej lawy. Dostałam w lewy bok. Talon pociągnął mnie za sobą, a ja poczułam pod kopytami zwilżoną trawę. Znajdowaliśmy się na łące, która krzyżowała się z lasem.
- To nie był najmądrzejszy pomysł - powiedział Talon spokojnie.
- Co ty nie powiesz - odwarknęłam nawet na niego nie patrząc. Nienawidziłam nie mieć racji.
- Wszystko w porządku? -zapytał po chwili patrząc na mnie.
- A wyglądam jakbym czuła się w porządku? - odparłam sucho.
<Talon? Poradzisz sobie z jej ciężkim charakterkiem? xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz